Wygodnie jak w rękawicy – słowo o wzornictwie przemysłowym

0
578

Nazwisko Eames kojarzą dziś głównie architekci, projektanci wzornictwa przemysłowego i filmowcy. Gdyby jednak pokazać komuś zdjęcie XX-wiecznego, niezmiernie wygodnego fotela z podnóżkiem niewykluczone, że rozpozna je prawie każdy. Co z tego, że nie od razu powiąże go z nazwą Eamesowskiego Lounge Chair?

Architektoniczny zamysł

Eamesowie projektowali domy, tworzyli meble, interesowali się tak sztuką użytkową, jak sztukami wizualnymi, prawdopodobnie nie chcąc nawet rozgraniczać żadnej z tych sfer działalności człowieka, podobnie jak trudno rozdzielać odmienne sfery życia. Oglądając zdjęcia wnętrz umeblowanych ich projektami, od razu rzuca się w oczy spójność tych przestrzeni.

Historia stojąca za słynnym fotelem jest dobrym przykładem tego komplementarnego myślenia. Powstał z myślą o przyjacielu, reżyserze Billym Wilderze, z którym Charles współpracował w 1957 roku przy realizacji W duchu St. Louis, tworząc dla niego wygodniejsze od reżyserskiego krzesła siedzisko, w sam raz na popołudniową drzemkę. Porównywany do miękkiej rękawicy bejsbolowej Lounge Chair zaczął być kojarzony jako synonim komfortu. Anegdota wdzięcznie ilustruje sposób, w jaki Eamesowie odpowiadali wzorniczym pomysłem na potrzebę biorącą się z przyzwyczajeń – codziennych interakcji z przestrzenią.

Projekt totalny

W historii designu znanych jest wiele przypadków całościowego komponowania wystroju za pomocą mebli, akcesoriów i wnętrz z architektonicznym zamysłem. Często za tą praktyką stoi właśnie architekt pokroju Franka Lloyda Wrighta, Eero Saarinena, czy Le Corbusiera, który na tworzone przez niego budynki patrzy jak na „maszyny do mieszkania” (określenie tego ostatniego), a więc nie tylko pod kątem kubatury, ale i mebli dobranych bądź stworzonych w sposób najlepiej odzwierciedlający charakter właściciela. Mieszkanie jako zespół aktywności wokół domu, a nie tylko materialne otoczenie wymaga czegoś więcej niż wybrania z katalogu czegoś, co podsunie nam typowy Sklep meblowy Umebluje, a przede wszystkim zaprojektuje nasz dom jedynie nasza własna inwencja w zakresie łączenia ze sobą odmiennych sfer – detali z wystrojem, uchwytów w szafkach z linią mebli i kolorystycznymi tonacjami ścian.

Szczęśliwie, w tym zamierzeniu nie jesteśmy osamotnieni. Posiłkować się można szeregiem albumów czy tzw. coffee table books z pracami XX-wiecznych ikon designu. Czysta imitacja jest drogą na skróty, jednak zawsze warto podpatrzeć i rozwinąć konkretne rozwiązanie na własną modłę; własną i własnej wygody. Nawet w przypadku najbardziej awangardowych form będziemy musieli się w końcu zastanowić, czy czujemy się dobrze w stworzonej przez nas przestrzeni?

Dlatego właśnie Eamesowska metafora rękawicy jest tak niezwykle celna. Łączy bowiem swojskość i wytworność – prostą, powszechnie rozpoznawalną formę z wysoką klasą wykonania.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here